
Narodziny nowej świeckiej tradycji?
Poniższy tekst został opublikowany w numerze 6/20025 czasopisma Chemia w szkole. Powstał na sugestię redaktora naczelnego czasopisma, prof. Marka Orlika, aby odnieść się do informacji opublikowanych przez portal Gazeta.pl w sprawie mojej osoby i moich zarzutów pod kątem ostatniej matury z chemii. Jest także odpowiedzią na wiadomość otrzymaną od CKE.

Tekst zawiera prywatną opinię autora i nie trzeba się z nim zgadzać. Nie ma on też charakteru personalnego i obrażać kogokolwiek. Dotyczy problemu systemowego.
W ostatnich miesiącach sporo uwagi poświęciłem egzaminowi maturalnemu z chemii, a ściślej – kolejnym uchybieniom w zadaniach. Dość szerokim echem w sieci Internet odbiło nagłośnienie całkowicie oderwanego od rzeczywistości zadania numer 8, przypomnijmy jego treść:

Oto treść moich zastrzeżeń przekazanych do CKE:
„HBr jest gazem bardzo dobrze rozpuszczalnym w wodzie. Tak zbudowana aparatura stwarza
niebezpieczeństwo zassania cieczy do środka. Chemikom znamienne są doświadczenia takie jak fontanna amoniaku czy fontanna chlorowodoru. To samo zjawisko nastąpi w przypadku bromowodoru. Z tego powodu koniec rurki nie może być zanurzony w wodzie. W prawidłowo zmontowanej aparaturze koniec rurki jest tuż nad cieczą lub zamiast niej jest odwrócony lejek dotykający powierzchni cieczy, jak na poniższym rysunku pochodzącym ze znanej każdemu chemikowi „Preparatyki organicznej” A. I. Vogla (edycja angielska, rok 1974, strona 89). Podobne informacje znajdujemy w najnowszej edycji polskiej (rok wydania 2018, str. 87 i 88).

Pomijając nieodpowiednio dobrane substraty i nieodpowiednią aparaturę, załóżmy, że HBr jest jedynym gazowym produktem reakcji w kolbie. Nawet gdyby wywiązywanie gazowego HBr następowało z taką szybkością, że zassanie cieczy nie nastąpiłoby, to rozpuszczenie CAŁEGO powstałego HBr w wodzie spowodowałoby spadek ciśnienia w kolbie pod koniec reakcji i w rezultacie zassanie cieczy z cylindra. Dodajmy, że rozpuszczanie gazów jest procesem równowagowym (prawo Henry’ego) i nad roztworem gazu zawsze ustala się jakieś ciśnienie tego gazu. W układzie otwartym gaz będzie więc opuszczał ciecz do otoczenia, podobnie jak w otwartej butelce wody gazowanej. Aby nieodwracalnie absorbować gaz, to zamiast wody destylowanej powinno się użyć zasady sodowej lub potasowej i odpowiedniej aparatury. A tymczasem nie ma ani substratów o odpowiednich właściwościach, ani dostosowanej aparatury, ani ośrodka, w którym gaz byłby nieodwracalnie absorbowany.”
Oprócz uwag do tegorocznego arkusza zwróciłem także uwagę na niecne praktyki CKE – zmienianie plików na stronie internetowej bez informacji o tym, że są w nich zmiany. Obecnie na stronie CKE znajduje się… czwarta wersja karty wzorów i stałych fizykochemicznych do formuły 2023! Konsekwencje są takie, że w obiegu są różne wersje tego dokumentu, które różnią się danymi tablicowymi. Poprawiano nie tylko błędne dane, ale zmieniano także inne drobne szczegóły, co świadczy o tym, że wizja tych kart ulegała zmianom w czasie. Wszystko oczywiście bez poinformowania samych zainteresowanych zdaniem matury. Oraz ich nauczycieli.
Wcześniejsza (z lewej) i obecna (z prawej) wersja karty wzorów i stałych fizykochemicznych przedstawiają się następująco:

Co więcej – jeśli przejrzymy uważnie schematy oceniania, to w niektórych przypadkach odkryjemy, że to nie są te same pliki, które udostępniono w oficjalnym terminie! Błędne rozwiązania zadań obliczeniowych pojawiły się także w zbiorze zadań CKE w 2015 roku. Jakież było moje zdziwienie, gdy chcąc pokazać komuś źle rozwiązane zadanie zobaczyłem zupełnie inne obliczenia niż były tam wcześniej. Nic dziwnego - obecnie na stronie CKE znajduje się plik utworzony w 2016 roku, choć to zbiór, który oficjalnie pojawił się na początku 2015 roku z myślą o maturzystach, którzy w tym samym roku mieli przystąpić do egzaminu według nowej formuły. Wracając do „Wybranych wzorów i stałych fizykochemicznych na egzamin maturalny z biologii, chemii i fizyki” należy wskazać, że w obiegu znajdują się co najmniej 3 wersje, a z jednej z nich dowiadujemy się, że najaktywniejszym metalem jest wapń. Do teraz zdarzają się pytania kolejnego zdezorientowanego maturzysty: „dlaczego odpowiedź w zbiorze to lit, skoro wg karty wzorów najaktywniejszy jest wapń?”. Gdy widzę takie pytanie, od razu wiem, że ktoś korzysta ze starszej wersji karty wzorów i stałych fizykochemicznych. A o tym: „a na maturze to mamy pisać , że najaktywniejszy jest wapń czy lit?” już nie wspomnę.
Wróćmy jednak do tegorocznego egzaminu maturalnego. Od 2019 roku, wykorzystując swoje prywatne kontakty, zgłaszałem zastrzeżenia do zadań. Jednak w tym roku po raz pierwszy postanowiłem zrobić to oficjalnie na piśmie, a przede wszystkim w sposób publiczny. Tak, by dla wszystkich było jasne, co mi się w tym egzaminie nie podoba i dlaczego. Jego treść jest cały czas dostępna na mojej stronie internetowej i taka została też przesłana bezpośrednio do CKE. To, że tym razem zrobiłem to w sposób jawny, miało swoje uzasadnienie, ale o tym za chwilę.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy po 2 tygodniach dostałem odpowiedź z CKE. Pod wiadomością wysłaną z ogólnego adresu… nikt się nie podpisał. Poniżej prezentuję ostatni akapit tej wiadomości.
„Zadania zamieszczone w arkuszu maturalnym z chemii w terminie głównym były skonstruowane poprawnie merytorycznie, a zawarte w nich informacje pozwalały na poprawne rozwiązanie zadań. Jednocześnie uprzejmie informuję, że do stworzenia każdego arkusza egzaminacyjnego wykorzystywane są wiązki zadań (subtesty), które przeszły taki sam, obwarowany licznymi zasadami proces przygotowania. Wszystkie subtesty zostały opracowane przez ten sam zespół autorów, w tym ekspertów Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i okręgowych komisji egzaminacyjnych, którzy od wielu lat zajmują się przygotowywaniem egzaminu maturalnego z chemii. Wszystkie subtesty przeszły przez wnikliwą analizę ekspertów CKE i OKE podczas czterech spotkań wartościujących, dwukrotnie poddane zostały próbnemu zastosowaniu, recenzjom akademickim oraz nauczycielskim osób od lat współpracujących z CKE i OKE, ma-jących zarówno doskonałe rozeznanie w wymaganiach podstawy programowej kształcenia ogólnego, jak również wiedzę i doświadczenie dydaktyczne. Przed przekazaniem arkuszy do druku przeszły one również kilkuetapową weryfikację, w tym kolejną weryfikację pod kątem zgodności zadań z wymaganiami ogólnymi i szczegółowymi określonymi w podstawie programowej kształcenia ogólnego. Weryfikacja zakończyła się formalnym dopuszczeniem przez recenzenta weryfikatora przygotowanych zestawów do zastosowania na egzaminie maturalnym.”
Jest to tradycyjna narracja w wykonaniu CKE. Wszystko było w porządku, pracowali nad tym eksperci i w ogóle, i w szczególe. Zastanawiający jest natomiast ten brak podpisu. W przypadku zadania nr 26 napisałem bowiem tak: Aby doszło do powstania kompleksowych związków Cu(OH)2 z peptydami i alkoholami polihydroksylowymi – trzeba użyć zalkalizowanej zawiesiny Cu(OH)2 (tej samej, której używa się w próbie Trommera). Czyli Cu(OH)2 należy wytrącić nadmiarem zasady.
Dostałem wtedy odpowiedź:
„Kwestionowana informacja o użytym odczynniku wskazuje na niezrozumienie treści zadania – pomija Pan w swojej analizie zapis o użyciu nadmiaru dodawanych reagentów, a to z niego wynika, że wodorotlenek miedzi(II) był zalkalizowany i zaszły zaprezentowane w zadaniu reakcje.”
W takim razie przeanalizujmy treść tego zadania:

To prawda, że mam czasem trudności z wyrażeniem się poprawnie po polsku, ale według mnie z treści wynika, że jedynym odczynnikiem dodanym w nadmiarze był roztwór identyfikowanej substancji, a nie zasady! Tak więc mieszanina nie była zalkalizowana i zawartość probówek I i II – nie mogła przyjąć przedstawionego wyglądu. A jeśli z treści wynika, że dodano nadmiar zasady, to może mnie ktoś uświadomi i powie, z której części opisu to wynika? Bo ja jako chemik widzę, że dodano nadmiaru glicerolu, peptydu i kwasu mlekowego. Ale cóż, błędnie to rozumiem, bo przecież nie jestem dydaktykiem…
Temat moich zarzutów co do egzaminu i odpowiedzi na nie pochwyciły niektóre media, a jedno z nich (Gazeta.pl) skontaktowało się z CKE w sprawie tych nieprawidłowości. Tutaj doszło do sytuacji, iż dostali odpowiedź słowo w słowo tę samą, którą ja otrzymałem. Ale oprócz tego niespodzianka: do odpowiedzi była dodana opinia „akademickiego profesora” dotycząca zadania nr 8. Opinia profesora, który został wyznaczony przez samo CKE, a nie przez zainteresowanych tematem. Popatrzmy na tę opinię:
"W zadaniu 8. zdający ma obliczyć wydajność, ponieważ w przedstawionym procesie zachodzą reakcje współbieżne. Jeśli zadanie ma jednoznaczne rozwiązanie, przeszło weryfikację od strony metodycznej, to może być oparte na dowolnie abstrakcyjnej reakcji, o ile jest to wprost podane w treści zadania – której piszący nie mogą zmieniać. Od strony egzaminacyjnej nie ma możliwości, żeby rozwiązać to zadanie inaczej, podając własną reakcję. Zdający nie ma formułować oceny, czy przebieg zaprezentowanego doświadczenia jest taki, jak przedstawiono, czy inny - i jaki. Metodycznie zadanie jest poprawne, a wątpliwości, czy w danych warunkach reakcja ma dany przebieg, o ile nie jest to poleceniem, na które odpowiedź ma wymyślić maturzysta na egzaminie, jest w przypadku tego zadania drugorzędne. Zwłaszcza że wiele reakcji, zarówno organicznych jak i nieorganicznych, przedstawianych na poziomie szkoły średniej, zachodzi inaczej lub potrzebuje specjalnych warunków, które często się przemilcza lub pomija" - wskazuje naukowiec i dodaje, że metodycznie zadanie jest poprawne, a wątpliwości, czy w danych warunkach reakcja ma dany przebieg, o ile nie jest to poleceniem, na które odpowiedź ma wymyślić maturzysta na egzaminie, jest w przypadku tego zadania drugorzędne.”
Z tą odpowiedzią wiąże się jeszcze jeden ciekawy problem - tajemniczy „profesor akademicki” zapomniał się podpisać pod wystawioną opinią. Anonimowe wiadomości to są chyba narodziny nowej świeckiej tradycji w tej CKE. Nie spotkałem się wcześniej z sytuacją, że profesor wystawia opinię, której nie firmuje swoim nazwiskiem. Wiadomość o stanowisku CKE ukazała się w serwisie Gazeta.pl:

Tym razem zostałem nazwany nauczycielem, a tajemniczy profesor akademicki - naukowcem. To fajnie, ale pragnę poinformować redakcję Gazety.pl, że jestem doktorem nauk chemicznych, a to oznacza, że także jestem naukowcem. Jestem praktykiem, ale czytając odpowiedź ze strony CKE jak i opinię “akademickiego profesora” poczułem, że ktoś próbuje zdyskredytować mnie i moje 30-letnie doświadczenie, praktycznie w imię obrony oczywistej pomyłki, do której CKE za wszelką cenę nie chce się przyznać.
Doświadczenia chemiczne wykonuję od 1994 roku. Jestem chemikiem praktykiem, więc bardzo nie lubię, kiedy moje zdanie próbuje podważać ktoś, komu zawsze jestem w stanie udowodnić, że to ja mam rację. I robię to eksperymentalnie – przecież chemia to nauka eksperymentu, więc eksperyment rozstrzyga wszystko, a nie opinia kogoś bardziej utytułowanego. Gdy więc przeczytałem w serwisie Gazeta.pl stanowisko CKE i opinię tajemniczego “profesora akademickiego” (niczym tajemniczy pan Quin z powieści Agathy Christie), to odtworzyłem laboratoryjnie i opublikowałem doświadczenie z zadania nr 8 i pokazałem, że nic w tym zadaniu nie trzyma się kupy: ani od strony chemii, ani od strony posługiwania się aparaturą laboratoryjną, a nawet od strony zasad bezpieczeństwa w laboratorium. W podstawie programowej czytamy:
Opanowanie czynności praktycznych. Uczeń:
1) bezpiecznie posługuje się sprzętem laboratoryjnym i odczynnikami chemicznymi;
2) projektuje i przeprowadza doświadczenia chemiczne, [...]
4) przestrzega zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.
A może warto, by tego samego wymagać nie tylko od uczniów, ale także od ekspertów CKE odpowiedzialnych za dopuszczanie zadań do arkuszy maturalnych?
Ktokolwiek z CKE napisał odpowiedź na moje zarzuty – chciałbym tę osobę trochę uświadomić. Otóż chemia jest moją pasją od 31 lat. Nieprzerwanie. Od początku jestem praktykiem i samoukiem. Zawsze miałem też umysł analityczny – nie powtarzałem treści przeczytanych w podręcznikach, tylko sam dochodziłem do pewnych rzeczy na podstawie logiki, co często powodowało wykonanie odpowiedniego doświadczenia celem weryfikacji swojego myślenia. Od 2004 roku udzielam się w Internecie w dyskusjach. W roku 2010 zostałem współzałożycielem portalu popularnonaukowego Biomist.pl. Od 2011 roku jestem związany z pracą naukową, ale rozwijam także swoją wiedzę chemiczną z pasji. Z naciskiem na stronę praktyczną. Jestem autorem przeszło 250 artykułów popularnonaukowych i edukacyjnych. Obaliłem wiele mitów chemicznych, bo moja aktywność od dawna ukierunkowana jest na poprawę jakości edukacji chemicznej przez wyeliminowanie z niej przekłamań. Moja aktywność została dostrzeżona przez różne osoby związane z edukacją, również przez osoby związane z CKE.
Ośmielę się stwierdzić, że to moja aktywność i punktowanie podręcznikowych przekłamań wpłynęły na to, że z egzaminu maturalnego zaczęły znikać pewne błędne treści. Uważam, że w tej kwestii przełomową rolę spełnił artykuł o próbie Trommera („Próba Trommera – fakty i mity”) opublikowany 09.01.2017 r. Punktowałem także błędne zadania w popularnych zbiorach zadań, co także zaowocowało tym, że ich autorzy zaczęli przykładać większą uwagę do jakości swoich materiałów. I bardzo dobrze – zarówno dla nich, jak i uczniów! Na początku 2018 roku skontaktował się ze mną prof. Marek Orlik – redaktor naczelny „Chemii w Szkole”. Od tego czasu moje artykuły regularnie ukazują się w tym czasopiśmie. We wrześniu 2019 roku szkolenie i współpracę zaoferował mi prof. Robert Zakrzewski – ówczesny współpracownik CKE i OKE Łódź, a od ponad roku dyrektor CKE. Ale nie zazdroszczę Mu tej posady. Od 2021 byłem prelegentem czterech szkoleń dla nauczycieli chemii.
Wróćmy do szkolenia zaoferowanego przez prof. Zakrzewskiego. Szkolenie i ewentualna współpraca były związane z wprowadzaniem nowej formuły matury (F2023), a część tego szkolenia prowadził osobiście. Szkolenia te dużo mi dały i uważam je za bardzo wartościowe i na wysokim poziomie. Szkolenie, dyskusje i zapewnienia o dbałości o jakość zadań, o konsultowaniu ich z ekspertami i dbałość o zgodność zadań z prawdą chemiczną tchnęło we mnie nadzieję… Nadzieję, że jest szansa na poprawę jakości matury. Tym bardziej, że, jak mnie zapewniano – grono ekspertów CKE sprawdza wszystko doświadczalnie. W roku 2020 podpisałem umowę z OKE Łódź i wykonałem powierzone zadanie. Zostałem także poproszony o głoszenie swoich propozycji i uwag do nowej karty wzorów i stałych fizykochemicznych (F2023). Jednak po kilku miesiącach doszło do dwóch pierwszych tarć i naszły mnie poważne wątpliwości, czy ja chcę wchodzić we współpracę z ludźmi należącymi do pewnej instytucji. Bo choć nie mam pretensji do osób, z którymi miałem bezpośrednią styczność, to zacząłem wątpić w wiedzę chemiczną ekspertów w siedzibie głównej. Poza tym przekonałem się, że od zgodności z wiedzą chemiczną ważniejszy jest system. Były też naciski, bym pewnych rzeczy nie robił. Dostałem także propozycję, bym zdementował zarzuty jednego z nauczycieli w sprawie zadania z arkusza maturalnego. No cóż, kiedy trafisz między wrony… Odmówiłem. To jest postawa, która nie jest przeze mnie akceptowana. Jako chemik mam swoje zasady (ale nie tylko takie w szafce laboratoryjnej) i podjąłem decyzję, że wycofuję się z tego.
Kolejne zdziwienie nastąpiło po opublikowaniu nowej karty wzorów i stałych w marcu 2021 r. Pomijając samą tabelę rozpuszczalności, to żadna ze zgłoszonych uwag nie została uwzględniona, a wiem, że nie byłem jedyną osobą, która zgłosiła podobne uwagi. Było to tym bardziej dziwne, że nawet podczas szkolenia mieliśmy żywy dowód na to, w jaki błąd potrafią wprowadzić stare tablice i że w nowych pewne rzeczy nie powinny się już znaleźć. Do tego już w dniu publikacji nowej karty wzorów i stałych nawet licealiści zauważyli w nich błędy. Część z tych błędów to w mojej ocenie nie tylko pomyłka „drukarska”, ale wynik braku odpowiedniej znajomości zagadnienia.
Wiosną 2021 roku zacząłem też pisać drugą część „Podstaw obliczeń chemicznych”. Nie jest przypadkiem to, co napisałem w rozdziale 3.7 zatytułowanym „Wpływ temperatury na szybkość reakcji chemicznej. Reguła van’t Hoffa”. Jest to efektem owej współpracy z roku 2020. Stwierdziłem, że skoro stołeczni eksperci nie ogarniają zagadnień, których wymaga się od studenta chemii na drugim roku, to jest chociaż szansa, że się czegoś nauczą z tej lektury. O ile dokonają zakupu, ale w sumie może warto by im to wręczyć w prezencie?
W 2022 roku otrzymałem jeszcze jedną propozycję, ale znowu miałem mieszane uczucia. Jednak z powodu braku czasu na dodatkowe zajęcia i tak musiałem odmówić.
W marcu 2023 ukazał się zbiór zadań problemowych CKE. Z jednej strony opracowanie bardzo potrzebne. Ale z drugiej strony okazało się, że było to przedsięwzięcie, które przerosło twórców. Ja rozumiem, że jedna osoba może czegoś nie wiedzieć albo po prostu nie zauważyć, dlatego nie kieruję swoich uwag personalnie ani do autorów, ani do konkretnego recenzenta. Ale w tym zbiorze mamy aż 9 recenzentów! A mimo wszystko na światło dzienne wyszło opracowanie niepozbawione błędów – również w odpowiedziach! Można powiedzieć, że światło dzienne ujrzały zadania, których rozwiązania wymaga się od zdolniejszych maturzystów, ale jednocześnie nie poradzili sobie z nimi ci, którzy tych maturzystów mają sprawdzać. Ostatecznej recenzji i korekty tego zbioru dokonaliśmy ja i dr inż. Rafał Szczypiński. Zwykła przyzwoitość nakazywałaby dopisać tam nasze nazwiska. I w sumie nie tylko w tym opracowaniu. Dr inż. Rafał Szczypiński prowadzi działalność zbliżoną do mojej i także punktuje błędy w materiałach CKE. I on także kilka lat temu otrzymał propozycję współpracy.
Wyjątkowo dużo uwag miałem do zeszłorocznego arkusza z maja 2024. Korzystając ze swoich znajomości zgłosiłem dzień po maturze swoje uwagi do dwóch zadań. Nie wszystko widzi od razu, bo się wychodzi z założenia, że chyba sami widzą co dali w zadaniach, więc to uwzględnią w schemacie oceniania. Po raz kolejny przekonałem się, że nie. Zeszłoroczny arkusz z chemii i schemat jego oceniania obnażyły brak odpowiednich kompetencji na górze. Nawet moje uwagi zostały uwzględnione w sposób wybiórczy. Ponieważ we wcześniejszych latach przekonałem się, że zgłaszać to sobie można, a my i tak będziemy oceniać jak sami sobie uznamy i na podstawie niejasnych ustaleń, to postanowiłem sprawę nagłośnić. Więc pokazuję, co jest nie tak. Jak trzeba, to wykonuję eksperyment – w końcu jestem chemikiem. I będę robił to nadal, jeśli będę miał do tego powód. Czy ja ośmieszam państwową instytucję? Nie, ja tylko pokazuję w jaki sposób sama się ośmiesza w oczach chemików. I mówię także o skutkach braku urzędniczej odpowiedzialności.
A teraz przypomnijmy fragment odpowiedzi z CKE, „Jednocześnie uprzejmie informuję, że do stworzenia każdego arkusza egzaminacyjnego [...]". W odpowiedzi od CKE czytamy, że "Zadania zamieszczone w arkuszu maturalnym z chemii w terminie głównym były skonstruowane poprawnie merytorycznie, zawarte w nich informacje pozwalały na poprawne rozwiązanie zadań"
Czy naprawdę trudno jest pojąć, że na papierze da się policzyć wszystko, co nie znaczy, że zadanie ma sens? Czy to usprawiedliwia dopuszczanie do arkusza zadań niemających pokrycia w naturze chemicznej substancji, sposobie wykonania doświadczenia?
Jak zawsze wszystko było poprawne i konsultowane z ekspertami, a jednak w zeszłorocznym schemacie oceniania znalazły się uwagi zgłoszone przeze mnie! Ciekawe, prawda? Pozwoliłem sobie je pokazać:
Zadanie 15:

I zadanie 27:

Chociaż potraktowano je wybiórczo, bo w zadaniu 15 powinien być anion benzoesanowy, a nie wolny kwas benzoesowy.
W całej tej sytuacji szkoda mi jest pracowników OKE, na których wylewa się frustracja (niestety, ale nieraz uzasadniona) maturzystów i egzaminatorów, którzy czasem oceniają wbrew własnej wiedzy chemicznej i sumieniu. I trzymają kciuki za moją walkę. Nieprawidłowości wokół zeszłorocznej matury z chemii było tyle, że skończyło się napisaniem listu otwartego do minister Nowackiej. Jedyną reakcją na ten list ze strony instytucji było pytanie od pewnej związanej z nią osoby: „Czy Ty kiedykolwiek miałeś jakiś kurs metodyki nauczania chemii? Czy Ty kiedyś z kim rozmawiałeś o tym, jak się uczy?”. Odpowiem autorowi pytania, bo jestem pewien, że tekst przeczyta. Nie. Ale według mnie to i tak nie ma tutaj znaczenia. Ja i tak uważam, że chemii należy uczyć dobrze albo wcale. Zastanawia mnie za to co innego: dlaczego grono osób, które wiedzą jak się uczy i próbują podważyć moje zarzuty - równocześnie nie potrafi pokazać nie tylko, że wiedzą jak uczyć innych, ale że też samemu się nauczyli.
Byłbym zapomniał – bardzo dużo dały mi książeczki śp. Stefana Sękowskiego – przed laty obowiązkowa lektura chemików. Można się było z nich wiele nauczyć, np. dlaczego nie składa się takiego zestawu, jak w tegorocznym zadaniu nr 8:

Z wyrazami szacunku dla wszystkich osób, które chcą uczyć chemii i chcą jej uczyć dobrze. Również tych związanych z CKE.
PS Składam serdeczne podziękowania Redakcji „Chemii w Szkole” za blisko 8 lat owocnej współpracy. W szczególności dziękuję prof. Markowi Orlikowi za zaufanie i w pełni profesjonalne podejście do tematu edukacji chemicznej i prawdy naukowej. W mojej opinii jest Pan przykładem dla innych. Będzie mi brakowało tej współpracy.
dr inż. Damian Mickiewicz